W dzisiejszych czasach zawarcie umowy kredytowej na mieszkanie/dom czy firmę staje się mocniejszą więzią niż akt zawarcia małżeństwa. Nic więc dziwnego, że gdy dochodzi do rozwodu, małżonkowie  bardziej dbają o to, aby dobrze zabezpieczyć majątek, niż o dobro dzieci. 

Gdy w grę wchodzą pieniądze, zwłaszcza niemałe, ludzie zaczynają tracić zdrowy rozsądek. Do tego emocje związane z rozstaniem, poczuciem porzucenia lub zdradą, i uzyskujemy mieszankę wybuchową. Rykoszetem obrywa całe najbliższe otoczenie, niestety dzieci również.

Dobrymi chęciami…

Potrzeby dzieci, takie jak poczucie bezpieczeństwa, stałości, bliskości, bywają wykorzystywane, aby rozwodzący się rodzice uzyskali jak najwięcej ze wspólnego majątku. Jak to się dzieje? Intencje często są dobre (walka o zatrzymanie dotychczasowego mieszkania czy domu), tylko bardzo często ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Zdarza się, że współmałżonkowie zaczynają szukać „sprawiedliwości” finansowej w Urzędzie Skarbowym – składają dokumenty lub zawiadomienia w trosce o zabezpieczenie majątku (sprawdzenie rzeczywistych dochodów, aby uniknąć w sądzie sytuacji, że współmałżonek wykaże wyłącznie straty). Wciągają bliższą lub dalszą rodzinę w konflikt o to, kto ma większe prawo do pozostania w domu, a kto powinien się wyprowadzić. Wikłają współpracowników, aby działali na ich rzecz w razie podziału wspólnej firmy. „Porzucone” matki nagle „przestają” mieć możliwość pracy zarobkowej i wymagają utrzymania dla siebie i dzieci przez współmałżonka. Ojcowie zaczynają postrzegać obowiązek łożenia nakładów finansowych na potrzeby dzieci jako fanaberie leniwych kobiet. Nie dostrzegają, że dziecko musi jeść, mieć w co się ubrać, ma potrzeby edukacyjne i rozwojowe, które z kolei wymagają środków pieniężnych.

A gdzie jest dziecko?

W tym wszystkim gdzieś tkwią dzieci, które niewiele rozumieją z sytuacji, w jakiej stawiają ich i siebie dorośli. Młodsze głęboko przeżywają i gdy nie umieją poradzić sobie z własnymi emocjami  – głównie strachem, niepokojem, lękiem ale też poczuciem winy, odreagowują w środowisku rówieśniczym (w przedszkolu, szkole, na podwórku). Wycofują się z kontaktów z osobami w podobnym wieku albo stają się niesforne, agresywne, złośliwe.

Starsze dzieci, nastolatki, wycofują się z kontaktów z dorosłymi, buntują się przeciwko ich normom, zasadom. Chcą jak najszybciej dorosnąć, odciąć się od świata dorosłych, pragną inaczej pokierować swoim życiem niż ich rodzice. Punktują ich na każdym kroku, krytykując, awanturując się, starają się jednocześnie uzyskać zadośćuczynienie dla siebie jak i karę dla rodziców. Niejednokrotnie „grzeczna” córka i „dobra” uczennica staje się „diablicą wcieloną”, przestaje się uczyć, staje się wulgarna, zmienia środowisko znajomych, imprezuje. Rodzice zajęci finansami dostrzegają problem z dziećmi zwykle dopiero wtedy, gdy szkoła lub inna instytucja powiadomi o zaistniałych problemach.

Skupienie się na konflikcie, nie na dzieciach

Kwestia rozwodu bywa sprawą bolesną i czasem jedna ze stron w żaden sposób nie może sobie z nią poradzić. Gdy wspólne życie od dawna było trudne (awantury, kłótnie albo ciche dni), któreś z małżonków może nie chcieć ciągnąć tego dłużej dla dobra wszystkich w rodzinie, ale druga strona nie akceptuje tego. Nie jest możliwe dogadanie się co do warunków rozstania, podziału obowiązków wobec dzieci, zobowiązań.

Konflikt lojalności

Osią całej sprawy jest „nakręcanie” konfliktu i znajdowanie jak największej liczby przewinień współmałżonka, które doprowadziły do rozwodu. Dorośli prześcigają się w znajdowaniu faktów, świadków, dowodów na winy i przewiny drugiej strony. Wikłają czasami także dzieci w zeznawanie przeciwko drugiemu rodzicowi lub przynajmniej insynuują i opowiadają o różnych sytuacjach z życia rodzinnego, aby dzieci lub ewentualny sąd nie mieli wątpliwości, kto jest winien całej sytuacji.

Konsekwencje

Dzieci, postawione w konflikcie lojalności między mamą i tatą, mają sparaliżowaną zdolność do jakiegokolwiek działania. Jeśli jeden z rodziców zarzuca drugiemu np. brak zainteresowania sferą edukacyjną dziecka, może ono albo opuścić się w nauce, albo zupełnie odwrotnie, nazbyt ambitnie zacząć podchodzić do kwestii nauki. Bywa, że zaczyna zaniedbywać inne sfery swojego życia, aby tylko nie dać powodu rodzicom do konfliktu. Często taka sytuacja prowadzi do nadmiernego lęku, dziecko każdy krok zaczyna (podświadomie) analizować pod kątem, czy danemu rodzicowi się to spodoba, czy nie.

Dzieci stają się kartą przetargową w rozwodzie rodziców

Utrudnianie lub uniemożliwianie kontaktu z dzieckiem/dziećmi, posądzanie o przemoc i wykorzystywanie dziecka przez byłego już współmałżonka, przekupywanie dzieci zabawkami, gadżetami czy pieniędzmi… To tylko niewielki arsenał, jakim niektórzy rodzice posługują się, aby uniemożliwić drugiemu opiekunowi wychowywanie dziecka. Chcą tym samym ukarać go za rozwód.

Tylko twoja wina

Bywa, że dorośli nie potrafią dojść do porozumienia na temat własnego związku, obarczają się wzajemnie winą za rozpad pożycia, nie potrafią dostrzec  własnych błędów i nie są gotowi, by je naprawić. Są wręcz zaślepieni (domniemaną lub prawdziwą) winą drugiej strony. Tak bardzo pragną zadośćuczynienia w postaci zemsty, że nie ustają w wymyślaniu, jak „umilić” byłemu małżonkowi życie.

Niestety, nie widzą, jak ograniczanie kontaktu rodzic-dziecko lub podważanie miłości, zainteresowania niszczą psychikę i eksploatują emocjonalnie dziecko, które przeżywa rozstanie rodziców, mierzy się z konfliktem lojalności wobec każdego z nich oraz poczuciem winy za problemy rodziców. Trudno też dziecku znaleźć emocjonalne wsparcie w rodzicu, który zawładnięty jest poczuciem krzywdy i chęcią zemsty. Podobnie nie znajdzie oparcia w rodzicu, który musi odpierać ataki i borykać się z kłodami rzucanymi pod nogi.

Konsekwencje

W takich sytuacjach nie ma miejsca na przyjęcie trudności własnego dziecka. Zostaje ono emocjonalnie opuszczone, czasami także fizycznie, bo widzi i odczuwa realny brak jednego rodzica. Tęskni, cierpi, ale nie ma do kogo się z tym zwrócić. Traci zaufanie do świata dorosłych, a czasami do ludzi w ogóle. Wycofuje się często z kontaktów, staje się zamknięte w sobie, odcina emocje, bo one nastręczają trudności, przestaje być empatyczne, co z kolei rodzi komplikacje w życiu społecznym.

Nawet w najtrudniejszej sytuacji rozwodowej nie zapominaj o swoim dziecku. Jest ono niewinną ofiarą konfliktów między rodzicami. Nie bój się poszukać wsparcia dla dziecka w szkole, u psychologa szkolnego lub w prywatnej poradni. Jeśli nie radzisz sobie ze swoimi emocjami, poszukaj pomocy także dla siebie!

Autorka: mgr Agnieszka Kucińska