Rola dziecka w pełnej rodzinie jest zwykle dość prosta i przewidywalna. Nie wymaga szczególnych umiejętności czy taktyk, nie trzeba uczyć się jej w trudnych warunkach, nie jest obarczona stresem ani ryzykiem kosztownego błędu. Dziecko jest po prostu dzieckiem. Niestety całkiem inaczej rzecz ma się w wypadku rodzin, w których dochodzi do rozstania i rozwodu.

Wraz z zanikaniem dotychczasowej, bezpiecznej scenografii, również stałe i oczywiste role w rodzinie przechodzą metamorfozę. Niemal z dnia na dzień zmienia się język, a nawet znaczenie niektórych słów, którymi dotychczas się posługiwano. Czas na wyłączność z jednym rodzicem przestaje być przywilejem, a staje się nieznośną koniecznością. Wyprowadzenie z równowagi rodzica, o które wcześniej było tak trudno, zaczyna być normą, której wręcz trudno uniknąć. Nie ma już czegoś takiego, jak „na zawsze” ani „na pewno”. Trudno zaufać prostym hasłom, takim jak „zaraz wracam” czy „to nie twoja wina”.

Nowe, trudne role

Kim staje się dziecko, gdy zaczyna być aktywnym uczestnikiem konfliktu rozwodzącej się pary? Może, jak pisze norweska pisarka i poetka Gro Dahle w „Wojnie” – „szpiegiem”, który „musi słuchać, obserwować i dostarczać”, „podwójnym agentem na zlecenie”, który ma za zadanie „przesmykiwać się przez granicę, z jednej strefy do drugiej, raz szpiegować dla Taty, za chwilę dla Mamy, odpowiadać o tym, o czym nikt nie może się dowiedzieć, o tajemnicach i słabościach”. A nawet „uchodźcą”, który „mieszka wszędzie i nie mieszka nigdzie, mieszka w jednej torbie i jednym plecaku, trochę rzeczy ma tu, a trochę tam”.

Rodzice, jako osoby dorosłe, w jakimś stopniu zawsze lepiej radzą sobie ze zmianami, które sami w dużej mierze spowodowali, uprzednio budując taki, a nie inny związek. Dziecku zmiany te są narzucane z góry, bez żadnej instrukcji czy scenariusza.

Dziesięć razy „NIE”

Autorzy publikacji „Dziecko w rozwodzie. Poradnik dla rodziców” z Centrum Mediacji Partners Polska wymieniają 10 ról, które dzieci, z powodu takich czy innych oczekiwań swoich rozwodzących się rodziców, zaczynają odgrywać. Każda z nich powoduje w dziecku chęć sprzeciwu, jak również stawia je w miejscu nie tylko dla niego nieodpowiednim, ale też znacznie przerastającym jego możliwości rozwojowe i psychiczne.

„Kim jestem, kiedy dam się wciągnąć w konflikt między moimi rodzicami?”

  1. Posłańcem, który biega z wiadomościami od jednego rodzica do drugiego. Walczę wtedy z pokusą, aby powiedzieć wam tylko to, co chcecie lub jesteście w stanie usłyszeć.
  2. Mediatorem, który próbuje wytłumaczyć jedno przed drugim i doprowadzić do zgody między wami. Choć strasznie mnie to męczy i wiem, że to syzyfowa praca, gra jest zbyt ważna, żeby odpuścić.
  3. Sojusznikiem i emocjonalną podporą jednego z was. Muszę wiedzieć, kto tu jest katem, a kto ofiarą, i wiem też, że ofierze trzeba pomóc.
  4.  Decydentem, którego się radzicie i który ma wziąć odpowiedzialność za wasze trudne decyzje.
  5. Kozłem ofiarnym, kiedy odreagowujecie na mnie swoje kłótnie i stresy.
  6. Powiernikiem – czasem nie chcę was już słuchać, kiedy opowiadacie mi takie rzeczy, że się wstydzę, ale wiem, że nie mogę odmówić wam wsparcia.
  7. Partnerem w zastępstwie taty/mamy – myślę, że lepiej byłoby, gdybyś kogoś sobie znalazła, czułbym się wtedy naprawdę wolny.
  8. Niańką dla rodzeństwa – nie znoszę tego, bo przecież ja też mam swoje kłopoty, szkołę, znajomych, marzenia itd.
  9. Sędzią, kiedy zachęcasz mnie do osądzenia, kto miał rację w waszym sporze i czy dobrze zrobiłaś/eś, wyzywając go/ją od najgorszych.
  10. Uciekinierem – tak jest wtedy, kiedy mam już tego wszystkiego naprawdę dość.

Dorosłe dzieci rozwodników

Choć z czasem dzieci dorastają i zaczynają funkcjonować samodzielnie, a ich zależność od rodziców pozornie zostanie zminimalizowana, schematy, które wykształciły w zależności od przebiegu rozwodu swoich rodziców, mogą dyktować im kierunki wyborów i decyzji w dorosłym życiu. „Oczywisty skutek rozwodu to – przejściowy lub chroniczny – zamęt w podziale rodzinnych ról. Gdy w systemie kogoś brakuje, kto inny przejmuje jego funkcję. Najczęściej brakuje ojca. I najczęściej w jego roli ląduje dziecko, niezależnie od płci. Staje się wspieraczem, pomagaczem, partnerem matki. By nie dokładać jej problemów, musi stłumić w sobie własne uczucia, poczucie żalu, potrzeby. Uczy się, że to, co przeżywa, jest nieważne, że tego nie ma” – pisze Joanna Cieśla w artykule poświęconym dorosłym dzieciom rozwiedzionych rodziców. Zdaniem Anny Prokop, terapeutki z Warszawskiego Centrum Psychologicznego, która wypowiada się w tekście, uczucia towarzyszące dzieciom rozwodzących się rodziców mogą sprawić, że ich życiowy start obciążony będzie poczuciem „własnej bylejakości, wybrakowania, upośledzenia”.

Syndrom DDRR

Dzieci wychowane w scenerii rozwodu w dorosłym życiu często przejawiają podobny zespół cech i zachowań, opisany jako Syndrom DDRR (Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców). Ze względu na życiowe wybory dzieli się ich na kilka grup.

Jedni starają się powtórzyć znajomy wzorzec z dzieciństwa, przez co wiążą się z partnerem podobnym do nieobecnego rodzica. Mają nadzieję, że otrzymają od niego w relacji to, czego zabrakło w dzieciństwie ze strony jego pierwowzoru.

Inni za wszelką cenę unikają odpowiedzialności, starając się nie dopuścić do wejścia w zobowiązującą relację, co może dotyczyć nie tylko życia prywatnego, ale też wszelkiego rodzaju zależności oraz zwierzchnictwa w sferze zawodowej.

Wśród DDRR są również tacy, którzy za wszelką cenę chcą pozostać w związku małżeńskim, po to tylko, by nie dopuścić do powtórzenia sytuacji z przeszłości we własnym życiu. W efekcie godzą się często na niekorzystne dla siebie kompromisy. Wówczas zarówno oni, jak i ich bliscy i tak stają się nieszczęśliwi i żyją w poczuciu pogłębiającej się frustracji.

Jak uchronić dzieci przed syndromem DDRR

Czy można w jakiś sposób zapobiec negatywnym skutkom rozwodu w dorosłym życiu dzieci? Zdaniem Anny Prokop przede wszystkim warto pokazać im, że również po rozwodzie czy rozstaniu można sobie radzić i zacząć normalnie funkcjonować. Niezależnie od tego, jak wiele pracy i wysiłku to wymaga, możliwość świadomego uczestniczenia dzieci w procesie wracania rodzica po rozwodzie do normalności może uchronić je przed popadnięciem w syndrom DDRR w przyszłości. Jeśli byli małżonkowie po rozstaniu potrafią się porozumieć i współpracować w obszarach związanych z opieką nad wspólnymi dziećmi, będą one mieć większe szanse na wypracowanie skutecznych mechanizmów radzenia sobie z własnymi problemami w przyszłości.

Amerykańska psycholożka Judith S. Wallerstein w jednym ze swoich poradników zachęca rodziców do powracania do rozmów z dziećmi na temat przyczyn swojego rozwodu regularnie, gdy tylko wykazują one taką potrzebę. Pozwoli to dziecku na kolejnych etapach życia na aktualizowanie wiedzy dotyczącej rozwodu rodziców adekwatnie do wieku, umiejętności analizy i możliwości poznawczych. Inaczej bowiem rozmawiamy o rozwodzie z kilkulatkiem, inaczej z nastolatkiem. Dzięki temu nie dojdzie do sytuacji, gdy młody człowiek u progu dorosłości będzie mieć nieaktualny, a przez to nieprawdziwy i zniekształcony obraz rozwodu rodziców, a także motywacji, którymi kierowali się oni podczas podejmowania takiej decyzji.

Wallerstein przestrzega przed uleganiem pokusie „zamiatania pod dywan” tematu rozwodu i jego przyczyn. „Czy wracanie do przeszłości nie wywołuje bólu i nie pogarsza sytuacji? Mówię po stokroć: nie! Wasze dzieci muszą wiedzieć, co było nie tak, a jak być powinno w waszym małżeństwie. Mówiąc im o tym, zwiększacie ich szanse na stworzenie trwałych i szczęśliwych związków”.


KOMENTARZ MEDIATORA

Jako mediator rodzinny nieraz słyszę taki dialog rodziców:

– Przed wyjazdem na wakacje koniecznie powiedz mi dokładnie, gdzie bierzesz córkę, podaj mi adres i z kim jedziesz.

– Przecież możesz ją sama o to zapytać, ma już 8 lat, to wszystko ci powie. I tak do niej dzwonisz kilka razy dziennie.

Nie można z dziecka robić listonosza-pośrednika między rodzicami, którzy dopiero uczą się, jak współpracować. Wszelkie błędy w przekazie mogą być wykorzystane w konflikcie między rodzicami, a rykoszetem dostanie też dziecko. Nie wyciągajmy dzieci w konflikty dorosłych, bo im to szkodzi.

Maciej Tański www.mediacja.org


red. nacz.

Wykorzystane źródła:

  1. Gro Dahle, Kaia Dahle Nyhus, „Wojna”, EneDueRabe, Gdańsk 2015
  2. S. Kordasiewicz, R. Milewski, M. Rolirad., M. Tański, A. Szelągowska, „Dziecko w rozwodzie. Poradnik dla rodziców”,  Fundacja Partners Polska, Gdańsk 2017
  3.  „Dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców”, Joanna Cieśla, „Polityka” 2012, dostęp 7 czerwca 2018., https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1526045,1,dorosle-dzieci-rozwiedzionych-rodzicow.read
  4. J.S. Wallerstein, S. Blakeslee, „Rozwód, a co z dziećmi?”, Zysk i S-ka, Poznań 2005