Książka „Patchworkowe rodziny”, wydana kilka miesięcy temu (2017 r.) przez wydawnictwo Zwierciadło, w bardzo aktualny sposób odnosi się do tematyki rodzinnego patchworku w Polsce. Jest to zapis rozmowy dziennikarki Aliny Gutek z psychologiem i psychoterapeutą Wojciechem Eichelbergerem, stanowiący swego rodzaju kompendium wiedzy na temat życia w patchworku. Jak podkreślają autorzy, zawarte w książce rady i zasady działania przydadzą się każdej rodzinie, nie tylko tej patchworkowej.

Dlaczego warto mówić o patchworku

Intencją autorów nie jest zachwalanie patchworkowej wersji rodziny. Uważają, że trzeba robić wszystko, żeby rodzina klasyczna przetrwała, pracować nad nią, pielęgnować ją, chronić i wzmacniać. Jednak mają świadomość tego, że z roku na rok rośnie liczba rozwodów m.in. tych małżeństw, w których urodziły się dzieci. Statystyki nieubłaganie pokazują, że rodziny patchworkowe to poważne zjawisko społeczne Autorzy postanowili pomóc odnaleźć się jego uczestnikom w nowej rodzinnej rzeczywistości.

Największe trudności w patchworku

Rozwodnicy oraz osoby po rozstaniu żyjące dotychczas w niesformalizowanych związkach wchodzą w kolejne związki, na ogół z partnerami z matrymonialnego rynku wtórnego, i tworzą czasem wielopiętrowe patchworkowe systemy. Z praktyki terapeutycznej Wojciecha Eichelbergera wynika, że często ci ludzie czują się zagubieni, winni, nie wiedzą, jak układać relacje w nowych systemach.

Jeśli z poprzedniego związku emanuje tylko negatywna energia, to czasami trzeba się odciąć i rozpocząć nowe życie. Jest to proces bolesny także dla tego, kto się odcina, a szczególnie bolesny dla dziecka, które się zostawia. Z tego powodu dorośli powinni ponosić emocjonalne konsekwencje sytuacji, którą sami stworzyli, czyli rozwodu. I bez względu na to, czy z reakcjami dzieci im trudno, czy nie – nie wolno im tego pokazywać.

Zakres tematyczny

Autorzy książki „Patchworkowe rodziny” poruszają m.in. tematy:

  • Rodzina patchworkowa – dopust boży czy szansa?
  • Jak dzielić czas, uwagę między wszystkich i skupić się na tym, co najważniejsze?
  • Wakacje – jak je zorganizować, żeby wypocząć?
  • Przyjaciele: wspólni, osobni, byli i obecni
  • Święta, rocznice, urodziny, imieniny – o czym pamiętać, o czym zapomnieć?

Kiedy najlepiej przeczytać tę książkę?

Mimo iż czytałam tę książkę z zapartym tchem i skończenie jej zajęło mi właściwie dwa wieczory, czegoś mi w niej zabrakło. Może przeczytałam ją za późno, kiedy wiele z omawianych w niej problemów w jakiś sposób musiałam już sama do tej pory rozwiązać. Dlatego uważam, że najbardziej przyda się tym osobom, które dopiero zaczynają układać swoje życie w patchworkowej konfiguracji. Zabrakło mi również dalszego ciągu rozmowy, jeszcze większej liczby tematów, dlatego liczę, że w przyszłości pojawi się jej kolejna część.

Na czas oczekiwania na dostawę książki z księgarni polecam wypowiedź radiową Aliny Gutek na temat tego, czym jest patchwork oraz wywiad m.in. z Wojciechem Eichelbergerem podczas telewizyjnego spotkania na aktualny obecnie temat wakacji w patchworku.

 Wojciech Eichelberger, Alina Gutek, „Patchworkowe rodziny – jak w nich żyć?”, Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o, Warszawa 2017

 Fragment książki:

Codzienność – jak dzielić czas, uwagę, energię między wszystkich i skupić się na tym, co najważniejsze?

Alina: Organizowanie codziennego życia w patchworku – to dopiero wyzwanie. Bo wszelkie ustalenia i porządki weryfikują się właśnie w codzienności, rozbijają się o drobiazgi, jakich na co dzień dostarcza nam życie. Czas, jak wiadomo, nie jest z gumy. A kiedy zakładamy drugą rodzinę i pojawiają się nowe dzieci, mamy go coraz mniej. Jak ten czas dzielić między wszystkie dzieci – po równo, według potrzeb czy zgodnie z jakimiś regułami?

Wojciech: Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli patchworkowa rodzina jest mocno rozbudowana, to oczywiście czasu nie wystarcza. Trzeba dziergać patchworki czasowe. Ale od samego początku dobrze jest zrezygnować z marzenia, żeby wszystkim dogodzić w tak rozbudowanym i skomplikowanym systemie. Trzeba przyjąć jakieś priorytety.

Alina: Każdy ciągnie kołdrę w swoją stronę.

Wojciech: Tak, każdy ciągnie tę za krótką, pozszywaną cienką nitką kołdrę do siebie. Na początku trzeba poinformować wszystkich zainteresowanych, że zakres naszych obowiązków i spraw, którymi musimy się zajmować, znacznie się poszerzył, więc będziemy mieć mniej czasu dla każdego z osobna. Szczególnie uczciwie trzeba rozmawiać na ten temat z dziećmi pochodzącymi z wcześniejszego, rozwiązanego związku, bo to one odczują największą różnicę.

Alina: Do tej pory dzieci z pierwszej rodziny miały nas na wyłączność, a teraz muszą dzielić się z rodzeństwem z nowej rodziny.

Wojciech: Szybko się w tym zorientują. Jeśli w nowym związku pojawiły się nowe dzieci, no to wtedy wiadomo, że dla tych z poprzedniego układu będzie znacznie mniej czasu, bo małe wymagają go więcej niż duże. Ale również w tej sytuacji powinniśmy pamiętać o zasadzie starszeństwa, która mówi, że bliscy ludzie, którzy wcześniej pojawili się w naszym życiu, są ważniejsi i zasługują na szczególny szacunek. Najbardziej dotyczy to oczywiście dzieci z poprzednich związków. Ujmując to wprost: można sprawić zawód i rozstać się z partnerem czy partnerką, ale nie wolno zdradzać wspólnych dzieci. Więzy krwi zobowiązują.

red. nacz.